Gdzie te mroźne, śnieżne zimy sprzed wielu lat, kiedy po ulicach Krakowa szło się wąską ścieżką, a po obu stronach były sterty odgarniętego śniegu. Pamiętam taką zimę w czasie stanu wojennego 1981 roku, kiedy na pasterkę szłam z moją Mamą ulicą Długą do kościołka sióstr Wizytek na placu Biskupim – szłyśmy jak w tunelu ze śniegu. Tam gdzie dzisiaj jest park lotników tuż za naszym ogrodem biegaliśmy na tzw. biegówkach czyli nartach biegowych, dzieci lepiły w ogrodzie bałwany, na śniegu robiły „orły”, biły się śniegowymi kulkami. Kiedyś były mroźne, śnieżne zimy…
Udało się tej zimy 2025 roku uchwycić jej krótkie piękno – jeden , może dwa dni padał śnieg i pokrył ścieżki, drzewa i krzewy w naszym ogrodzie. Rano, można było na nietkniętym śniegu rozpoznać ślady łapek piesków – tych dużych i małych, ptaków, wiewiórek. W słońcu ogród w śniegowej szacie zachwycał, w nocy był jeszcze piękniejszy, jak zaczarowany.
Uchwycone w kadrze, zachowane w pamięci, piękno ogrodu w zimowej szacie.
Tekst i zdjęcia Elżbieta Kuta
